Poniedziałkowy poranek przywitał nas atakiem jesieni, no cóż wczoraj był jej pierwszy dzień. Za oknem 8 st. dobrze że na plusie.

Jacek przyjechał po nas o 10.00 i po chwili już śmigamy S7 w kierunku Warszawy.

Wprosiłem się na lewy fotel. Audi A6 3.0 TDI ze skrzynią multitronic to mało spotykana konfiguracja więc ja chętnie…😁
Na Okęciu wiatr silny wiatr, burzowe chmury. Ciekawe czy nas wytrzęsie po starcie?



Lecimy do Dubaju liniami Emirates na pokładzie Boeinga 777-300ER. Linie Emirates nie mają nic mniejszego. Takich za to mają 163 szt. Sto sześćdziesiąt trzy!! Do tego 105 szt A380. Razem we wszystkich tych samolotach jest ponad 110 tyś foteli
Nasz samolot zabierze 350 osób w układzie siedzeń 3+4+3. Prawdziwe Wide Body.


W załodze pokładowej jest jedna stewardessa polka. Miło!

Ogarniam multimedia, system ICE jest intuicyjny i dość rozbudowany, są polskie filmy😁.

Samolot wypychają spod rękawa, czekamy z utęsknieniem na start bo jesteśmy trochę głodni a po starcie będzie catering i drinki😊.
No i pierwszy zonk😁. Samolot stoi dobre 15 minut i nic się nie dzieje, po czym kapitan oznajmia ze „Huston mamy problem” tzn. Jest wymagane sprawdzenie czegoś przez techników bo komputery się…. no właśnie! Więc czekamy dalej. Po pół godzinie podjechała letniskowa straż pożarna

Kapitan oznajmił że odholują nas na stojankę i wysadzą nas wraz z bagażami spowrotem do budynku lotniska. No k….mać!



Schodząc schodami widać uchyloną obudowę lewego silnika, taaa komputery padły…
My do terminalu, po bagaże i przez odprawę celną wracamy do strefy Shengen😊

Ustawiliśmy się w kolejce do okienka check-in, krąży informacja, że będą nas rozrzucać po hotelach i dzisiaj już nie odlecimy.

Po godzinie czekania dowiedzieliśmy się że lot odbędzie się jutro o 11.30. No to nasz napięty plan zaczyna nam się sypać! Trzeba zacząć działać, może uda się odwołać lub przełożyć choć część rezerwacji hoteli i samolotów.
Stojąc w gigantycznej kolejnej kolejce, tym razem do biura Emirates, dzwonię na infolinię Emirates może tą drogą coś szybciej ustalę. Niestety wg systemu jesteśmy jeszcze w samolocie do Dubaju i nic nie da się zdziałać dopóki ktoś lokalnie na lotnisku nie odznaczy w komputerze, że lotu dzisiaj nie będzie i pasażerowie już są „na mieście”
Czekamy… idę do stanowiska check-in aby poprosić o odhaczenie że opuściliśmy samolot. Załatwione! Można dzwonić powtórnie na infolinię. W między czasie rozdają batoniki i soczki. Miło, tylko wolałbym być już w Dubaju.


Czekam słuchając muzyczki na połączenie z infolinią, głos mówi że jest wyjątkowo dużo zgłoszeń! Ciekawe dlaczego😡😡😡😡….
Tutaj teraz jestem winien pewne wyjaśnienie. Wciąż nie wiecie nic o planie wycieczki😊. Już spieszę z wyjaśnieniami. Mianowicie mieliśmy we wtorek po wylądowaniu w Santiago de Chile o godzinie 22.40 przespać się w hotelu przy lotnisku i w środę rano o 8.00 lecieć na północ Chile do miejscowości Calama. Stamtąd mieliśmy rozpocząć wyprawę na pustynię Atakama. Bilet na środowy lot z Santiago do Calamy mamy oczywiście kupiony. Magda, nasza przewodniczka która kupowała ten bilet już wie i próbuje go przebukować na dobę później. Teraz trzeba tylko dostać się do Santiago też o tą dobę póżniej
Loty do Santiago de Chile są z przesiadką w San Paulo w Brazylii.
Wróćmy więc do rozmowy z infolinią, pan powiedział ze dobę później nie ma połączenia z San Paulo do Santiago więc pierwotna trasa tylko realizowana z 24h poślizgiem odpada! Ale jest połączenie przez Rio de Janeiro. Tylko ilość miejsc topnieje w oczach. Nie dziwie się😊. Więc szybka decyzja! Decydujemy się na lot przez Rio. Niestety głos w słuchawce oznajmia, że już jest za późno – miejsc już nie ma. Spóźniliśmy się może kilka sekund. Negocjuję więc dalej, może jednak przez San Paulo tylko potem już nie Emirates tylko jakimiś innymi liniami? Głos w słuchawce mówi że jest taka możliwość tylko musi uzyskać zgodę kogoś z góry… muzyczka…. wciąż muzyczka….😡😡😡. Jest zgoda, załatwiamy telefonicznie zmianę trasy na lot z Dubaju do San Paulo Emirates na pokładzie A380 i dalej liniami GOL Airlines na pokładzie B737 do Santiago de Chile z lądowaniem w czwartek o godzinie 01.37 czyli na 4 godziny przed przełożonym o dobę samolotem do Calamy. Załatwiam jeszcze w ramach rekompensaty talon na nocleg w Dubaju i żegnam się z miłym panem. Jeżeli nie będzie dalszych poślizgów to powinniśmy zdążyć. Tylko gdzie czas na sen i wypoczynek? Ale nikt nie mówił że będzie łatwo, jak w ***** hotelu 😉
Dostaliśmy oczywiście nocleg w Warszawie na tę noc. Więc bez ociągania się łapiemy taksówkę i ok 20.00 jesteśmy w Novotel Airport przy Żwirki i Wigóry.


Na dzisiaj starczy atrakcji. Kilka drinków i dobranoc😁
